czwartek, 9 lutego 2012

Suszenie ziół



Ziółka suszymy na wolnym powietrzu pod zadaszeniem, tak, by zioła nie były wystawione bezpośrednio na słońce. Do suszenia z powodzeniem można wykorzystywać suche i rozgrzane w letnie miesiące poddasza bądź luźno stojące drewniane szopy, zapewniające chociaż minimalną cyrkulację powietrza wewnątrz.



Czas suszenia zależy od rodzaju i części suszonego zioła. Należy trzymać się generalnej zasady, by okres suszenia był jak najkrótszy, gdyż w czasie więdnięcia następuje powolny rozkład związków czynnych. Nie należy jednak sztucznie przyśpieszać suszenia ziół, wystawiając je na zbyt wysokie temperatury. W większości przypadków zioła zbieramy i suszymy na okres jednego roku, maksymalnie dwóch. Dłuższe przechowywanie jest niecelowe, gdyż zioła po dłuższym okresie tracą wiele ze swoich najcenniejszych substancji.



 Zioła powinno się zbierać w czasie słonecznej, bezdeszczowej pogody, najlepiej późnym rankiem, tuż po obeschnięciu porannej rosy. Nie powinno się rozdrabniać ziół, gdyż powoduje to rozkład wartościowych substancji. Zioła nie powinny być po zebraniu ugniatane w pojemnikach, w których są zbierane, a także nie powinny być zbyt długo w nich przechowywane, gdyż w przeciwnym razie szybko się zaparzają, ciemnieją i tracą swoje walory. Zioła należy suszyć tylko w miejscach ocienionych, zadaszonych, przewiewnych. W czasie suszenia temperatura nie powinna przekroczyć 35oC, gdyż inaczej zawarte w ziołach olejki lotne się ulatniają. Ziół nie wolno suszyć na Słońcu, ponieważ powoduje to odbarwienie i rozkład wielu cennych substancji. Zioła powinno się rozkładać w cienkich warstwach, gdyż inaczej będą się zaparzały i pleśniały. Suszenie ziół musi być szybkie i sprawne. Okazuje się bowiem, że jeszcze w niewyschniętych ziołach ciągle aktywne są pewne enzymy rozkładające użyteczne substancje. Zioła w temperaturze pokojowej schną około 4-9 dni. Ususzonych ziół nie wolno przetrzymywać zbyt długo w miejscach suszenia. Osiada na nich kurz i tracą one na wartości.



Dobrze wysuszony surowiec powinien charakteryzować się intensywnym kolorem, wyczuwalnym miłym aromatem, powinien się łatwo łamać i kruszyć w palcach. Zioła najlepiej przechowywać przechowywać w płóciennych woreczkach, czystych torebkach papierowych, ciemnych pojemnikach szklanych bądź w szczelnych i suchych pudełkach. Nie powinno się przechowywać ziół i przypraw w opakowaniach z folii. Wszystkie zioła i przyprawy powinno się przechowywać w miejscach suchych, w miarę chłodnych, z daleka od produktów mających, intensywny i przenikliwy zapach. Ususzone zioła w ten sposób zachowują zwykle przydatność do 15 miesięcy, mocno rozdrobnione do 12 miesięcy.



Dobrze wysuszone zioła zachowują swój kolor. Liście łatwo kruszą się i rozcierają w palcach, a łodygi — łamią z charakterystycznym trzaskiem. Jeżeli suszymy same liście, wierzchołki pędów lub kwiaty, to rozkładamy je cienką warstwą na podłożu przepuszczającym powietrze, takim jak: juta, siatka metalowa, taca wiklinowa, słomiana, ściereczka lniana.

Jeżeli suszymy całe rośliny
, to wiążemy je w niewielkie, luźne pęczki i zawieszamy tak, aby nie stykały się ze sobą nawzajem, wierzchołkami do dołu. Pod nimi rozpościeramy tkaninę lub papier, gdyż podczas suszenia bardzo łatwo odpadają liście lub inne drobne części roślin.

Zbrunatnienie świadczy o zbyt długim czasie lub zbyt wysokiej temperaturze suszenia.

środa, 8 lutego 2012

Rusałki

Chyba żadna postać z legend i słowiańskich baśni nie jest tak zadomowiona w naszej wyobraźni, jak rusałka. Bestiariusz Fantasy podaje:

Rusałki to słowiańskie boginki wody mieszkające w rzekach i jeziorach, często porównywane do greckich wodnych nimf. Niektórzy uważają, że istnieją także rusałki leśne, które mieszkają w wydrążonych pniach drzew. We wszystkich legendach i mitach rusałki są przedstawiane jako piękne i młode dziewczęta o jasnej karnacji (w Białorusi utrzymuje się, że ich skóra ma kolor ziemi – szczegół ten wiąże się z lokalnym wierzeniem o przebywaniu boginek pod jej powierzchnią) i długich ciemnych włosach, które po bliższym przyjrzeniu okazują się być zielone. Ubiór stanowią białe, powłóczyste suknie.

Długowłosa nimfa, odziana najczęściej w biel, z wieńcem na głowie, mieszkanka lasów, strumieni, polan. Czasem dobra, częściej nieobliczalna; kapryśna, niebezpieczna, mogąca jak południca załaskotać schwytanego nieszczęśnika na śmierć, lub topiąca dziewczyny w strumieniach i jeziorkach. Kuzynka wił, dziwożon i boginiąt. Trochę w niej z driady, trochę z oready greckiej.

Marta Kolasińska w swoim artykule pisze:

RUSAŁKI ZSYŁAJĄ OPĘTANIA

Góry Homolje w Serbii
Rusałki, o jakich można usłyszeć w ludowych opowieściach, to piękne, długowłose dziewczyny. Potwornie groźne, najgroźniejsze spośród wszystkich nadprzyrodzonych istot. W Górach Homolje w Serbii ich moc objawia się zwłaszcza w Zielone Świątki, zwane tam Rusalską Niedzielą. W tym czasie zsyłają na ludzi szaleństwo. 



Osobiście bardzo lubię motyw rusałek w sztuce i literaturze. Może każda dziewczyna, splatająca sobie wianek na łące poczuła się czasem rusałką?

wtorek, 7 lutego 2012

Mada mięta

Mama tak nazywała te różowawe wiechy dzikiego majeranku, rosnące na wałach za domem Babci, za czereśnią, wśród ziół i cykania świerszczy. Moje ulubione dzikie roślinki, pachnące latem, przystań motyli, wahadełka wróżek. Dopiero później dowiedziałam się, że to kuzyni swojskiego oregano....


Origanym vulgare, pamajoran, dobromysl, duszyca, macierzyca, macierduszka,  Wild Marjoram, Wilder Dost, Szurokfu. Po polsku- lebiodka pospolita, sobótka. Macierzanka wysoka.


Rośnie to byle gdzie, niewymagające, piękne.
Pachnie jak lato i włosy Tytanii.
Zawiera olejek tymolowy, działanie : wykrztuśne, dezynfekujące, przeciwbiegunkowe, moczopędne, przeciwskurczowe, wiatropędne, odtruwające. Zewnętrznie olejek tymolowy wykorzystuje się do płukania gardła, wzmacniających kąpieli oraz przy trudno gojących się ranach skór. Wiatropędne,.
Pisał o niej Hipokrates i Arystoteles.
Uzywano do barwienia tkanin: zielem na czarno, kwiatami na pomarańcz cynobrowy. Wierzono, ze noszone przy sobie ziele lub trzymane blisko domu zabezpiecza przed czarami i urokami.
Zioło to stosowano dawniej jako odtrutkę oraz – przez Egipcjan – jako środek konserwujący.
W średniowieczu świeżymi liśćmi pocierano meble i podłogi dla miłego zapachu. Liście oregano pachną pieprzem (zawierają dużo antyseptycznego środka – tymolu), majeranek zaś ma nieco gorzki smak i słodki zapach.
Wszystkie odmiany lebiodki doskonale konserwują się w oleju i occie.
W średniowieczu i nie tylko niezbędny składnik przypraw do mięs. W zestawach do lebiodki pasuje:   kolendra, koper, kminek, mięta, chrzan, biedrzeniec, dziki czosnek.

piątek, 3 lutego 2012

Ogródek wiejski




Nie "w stylu wiejskim". Po prostu wiejski.
Ostatnio jest moda na "country", przez co najczęściej rozumie się obrus w kratkę, domowy chleb z automatu, smalczyk w kamionce i czytanie "Werndy country" na werandzie. Nie widzę w tym nic zdrożnego, wręcz przeciwnie, sama zaglądam  i na werandę i do wspomnianej werandy. Ale ogródki wiejskie są na swój sposób uroczo bałaganiarskie i nic wspólnego ze stylem nie mają. Mieszkam na wsi i w ogródku sadzi się to, co się dostanie od sąsiadek. Efektem jest sklonowanie podobnych roślin na całej ulicy, co całkiem niechcący daje ciekawy efekt^^. Poza tym zupełnie niedawno ludzie zaczęli latać z kosiarkami. I w dodatku nabyli dziwnych upodobań do plastiku. Dzisiaj ogródek wiejski to plastikowe krzesła i stół z Biedronki, wycięte stare jabłonie, a posadzone tuje "szmaragdy", srebrne świerki,  stojące na brzozowych pieńkach białe, plastikowe donice z fioletowo wściekłymi surfiniami.... Do tego oczko i grota z kamieni, plastikowe donice na trawniku, elementy ozdobne typu Kolorowy Wiatrak lub Krasnal .... No i grill z klinkieru.



Ludność wiejska się dokształca i też chce być trendy.
Mieszczuchy więc sadzą w swoich daczach kwiaty w stylu wiejskim, a tubylcy kupują tuje w Leroy Merlin.
A mnie tęskno za drewnianymi płotami, za malwami, nawłocią, astrami od sąsiadek. aksamitkami, lewkonią i pękami rumianków.... Za liliami świętego Józefa, łubinem, onętkami i ostróżkami w słońcu. Ech... O tempora, o mores. Idę czytać "Werandę country".




Ogrody dworskie i chłopskie
Ogród wiejski
Typy ogrodów

czwartek, 2 lutego 2012

Wiaczesław Pałaczew (Вячеслав Палачев)

Kolejny z rosyjskich naturalistów. Obrazy niezwykłej urody...

Nasiona ziół



Zaczynam juz zakupy na nowy sezon i część ziółek mam chęć wysiać sama na rozsadę. Przeszukuję sklepy internetowe w poszukiwaniu ciekawych ofert i znalazłam to.

  • Nasiona z firmy Polan
http://www.nasiona.pl/Zio%C5%82a,667.html
Ruta i czarnuszka obowiązkowo. Hyzop i macierzanka też, na obwódkę.

  • Nasiona z firmy PlantiCo
http://www.plantico.pl/40-nasiona-ziol-ogrod-ziolowy

Arcydzięgiel, majeranek, trybula, 7 rodzajów bazylii i anyż kupię własnie stąd.


  • Młyn Bogutyn
http://www.bogutynmlyn.pl/go/_category/index.php?idc=21

Nasiona manuki, krzewu nowozelandzkiego o silnie antyseptycznych właściwościach.

  • Sklep sadowniczy
http://www.sadowniczy.pl/pol_m_NASIONA_Ziola-3383.html

Nasiona ziół, całkiem sporo.
Nasiona bazylli, różne rodzaje, dość drogo
Mieszanki ziół, zioła na taśmach
Bazylia taniej i inne
Tu też niedrogo
Sklepik z nasionami ziół

Leszy i Baba Jaga



Leszy, zwany takoż Borownikiem, Borowcem, Dziadem Borowym, a Leśnym Lichem, to stwór leśny, borów, zagajników, a wszelakich drzew strzegący. W naturalnej swej postaci wyglądem żbika, bądź niedźwiedzia przypomina. A mus wam wiedzieć, że i drzewa postać może przybierać, albo jednookiego starca, lecz jeno w nocy, bo to właśnie noc jest jego porą....
 (cytat z http://www.fantasy.dmkhost.net/bestiariusz/index.php?nr=1296)

Nie wyobrażam sobie lasu bez Leszego. Jest leśmianowski, do głębi wrośnięty w słowiańską tradycję i mitologię. Mości się w świadomości ludzkiej, nic sobie nie robiąc z nowoczesności. Jest tam, gdzie puszcza. Ma pomocników: leśne licha, Puszczewik, Mochowik, Polewoj, Ługowoj- i Auk, duch echa. Są jeszcze rokitniki; diablęta od ziół. W leśnej kompanii znajdziemy i dziwożony, i południce, i zielnice...

Jest też żeńska konkurencja, Baba Jaga, zwana Leśną Babą- żeński duch/ demon leśny, postać starej wiedźmy przyjmujący. Kiedyś pisałam pracę o tym, że  np w języku czeskim Baba Jaga to Drasznica, Matka Smoków, od drak, drac, drago, draconus- smok, a w bezpośrednim źródłosłowiu wywodzi się owa smocza proweniencja od Drudża, irańskiego boga zła, odpowiednika chrześcijańskiego szatana. Nie bez kozery też zwanego smokiem i wężem starodawnym. Ci ciekawe, immanentną cechą babojagowości i diabelskości była kulawość, jednonogość, deformacja stóp (kopyta, chatka na jednej nodze, kulawy diabeł)- co z kolei wiązano własnie z biblijną klatwą na temat pełzania, utraty nóg przez węża itd.

W artykule "Demonologia słowiańska" czytamy:

Aleksander Gieysztor podzielił demony na wodne, leśne, powietrzne i te związane z ogniskiem domowym. Pierwsze trzy kategorie obejmowały głównie istoty wrogie człowiekowi, symbolizujące złowieszczy, nieposkromiony charakter przyrody. Przykładem mogą być wodniki topiące ludzi w jeziorach, czy południce, atakujące na polach w południe - wywołujące koszmary lub nawet śmierć poprzez atak serca. Niektóre demony znane były jedynie na niewielkim obszarze, w inne wierzono w całych regionach. Do bardziej rozpowszechnionych należały m.in. postacie uznawane za opiekunów miejsc i władców sił przyrody w określonym miejscu. W przypadku jezior były to wspomniane już wodniki (wodianoje). Opiekunem lasu był natomiast demon znany jako Leszy, Borowy, Boruta lub Dziad. Bardzo rozpowszechniony był i do dziś jest w folklorze motyw wrogiego demona żeńskiego - Leśnej Baby, która do baśni przeniknęła jako Baba Jaga. Przyjmowała ona zwykle postać starej i brzydkiej kobiety, mieszkającej na odludziu w chatce na kurzej stopie.